opuszczona tratwa w wirtualnej przestrzeni

Jakiś czas temu czytałam artykuł o blogerach, blogerkach i ich blogach. O tym co w nich piszą, jak ich potrzebują, jaką pełnią rolę w ich życiu.

Mój blog właśnie swoją spełnił. Był mi potrzebny na jakimś etapie. Mogłam pisać co siedzi w moim środku. Dzięki niemu poznałam kilka mądrych kobiet. Dziękuję wam :-)

Artykuł wspomniał też o tych opuszczonych blogach, porównał ich do opuszczonych tratw.

Dziś mój blog staje się taką zagubioną tratwą pływającą w przestrzeni wirtualnej. Będę czasem do niego wracać, ale już nie w formie notek, a raczej żeby przez linki dojść do znajomych.
Tymczasem...



niecodzienna-ja 2011-03-28 13:17:25
skomentuj (13)

oddam za darmo dziesięc pączków z marmoladą, tylko w dobre ręce

Jak na tłusty czwartek przyształo kupiłam kilka pączków dla siebie i znajomych. Znajomi wpadli na ten sam pomysł i patrzę teraz na stertę pączków. Zjadłam już pięć. Wiecej nie dam rady.
Oddam zatem.
Ale tylko w dobre ręce.
Albo raczej żołądki :-)

niecodzienna-ja 2011-03-04 21:08:51
skomentuj (9)

kraina śniegu, złodzieje, narciarze i policjanci...

Kilka tygodni temu, wjeżdżając do zaśnieżonego Zieleńca, otworzyliśmy sezon narciarski. Zieleniec to takie miejsce, do którego kiedy się wjeżdża, robi się jakoś miękko na sercu. Prawie zawsze zimą jest tu śnieg, nawet jeśli nie ma nigdzie indziej. Niedaleko stoku stoi górski kościółek, który w nocy mieni się kolorami, odbijając się w śniegu. Jeżdżą przy nim mali narciarze, którzy jeszcze boją się wjechać na stok.

A wieczorem nigdzie indziej nie smakuje tak grzaniec jak tylko w schronisku Orlica.

W tej urokliwej atmosferze ktoś postanowił nam mocno zepsuć wyjazd, kradnąc nam narty sprzed schroniska.

Prawie na każdym stoku są barki gdzie można ogrzać się czy odpocząć. Zazwyczaj każdy narciarz zostawia swoje narty na specjalnych stojakach przed drzwiami. Jak widać w Polsce zawsze znajdą się cwaniacy i złodzieje… Smutne… Ktoś kiedyś powiedział, że Polska to dziki kraj. Oburzaliśmy się wtedy. Ale czy aby przypadkiem nie miał racji…?

Historia kradzieży miała swój ciąg dalszy, bo nasze narty, bardzo charakterystyczne więc jedyne w swoim rodzaju, znaleźliśmy na Allegro. Dziś już wiem, że jeśli coś zgubisz możesz zawsze znaleźć właśnie tam. I niestety nikogo to nie obchodzi, że sprzedawany towar jest kradziony.

Szybko zawiadomiliśmy poznańską policję, która przez dwie godziny, ręcznie spisywała protokół. Pan policjant zadawał kilka razy te same pytania, po czym poprosił żebym przeczytała co napisał i sprawdziła czy nie ma błędów…  Z dość dużym rozbawieniem obserwowałam jego pracę. Chciałam zostawić jeszcze zdjęcia ale niestety panowie nie mieli wejścia USB więc nie mieli gdzie włożyć pendriva. Pod koniec wizyty na komendzie pan policjant poinformował mnie, że dokumenty wysyła w miejsce zdarzenia. Zapytałam czy pocztą? „no chyba nie myśli pani, ze kurierem” – usłyszałam.

Po czym wybuchnęłam histerycznym śmiechem…

Z racji opieszałości naszej policji zadziałaliśmy sami z pomocą znajomych policjantów i odzyskaliśmy narty. Po dwóch tygodniach od wydarzenia dostaliśmy pismo, że nasze zeznania zostały wysłane w miejsce gdzie nastąpiła kradzież. Nie mogłam się powstrzymać żeby nie odpisać, ze generalnie to mogą mnie w dupę pocałować… (no tylko że trochę innymi słowami :-)

 

Dziś wyjeżdżamy tam gdzie stoki są trochę dłuższe i bez nerwów można zostawić cały sprzęt przed barkiem. No chyba, że dojadą tam Polacy…



niecodzienna-ja 2011-02-04 20:07:39
skomentuj (8)

tytuł nie zawsze musi być

List. Niby wirtualny, a ma zapach jakby pisany na starym papierze. Nie czekałam na niego. Sam przyszedł. Przyniósł ze sobą melancholię i trochę śniegu. Czytam go raz ze smutkiem raz ze śmiechem. Tak dawno nie czytałam już listów.
Tych prawdziwych.

Tak dawno…

Wielu rzeczy nie było już tak dawno.

Umknęły przede mną moje chwile. Zamieniły się w szarą codzienność. Przestałam unosić się nad ziemią.

Przestałam już nawet na to czekać.

A może to i lepiej. W końcu po unoszeniu się zawsze spada się na dół…



niecodzienna-ja 2011-01-31 22:35:23
skomentuj (2)

czekam na wiosnę

Spokój jakiś taki dookoła. Schowałam się przed szarzyzną pod ciepłym kocem.
Kot właśnie zapolował na tuńczyka na moim talerzu, a ja czekam na wiosnę.
Póki co mam jej skrawek na stole w kuchni...

 

niecodzienna-ja 2011-01-26 11:45:33
skomentuj (6)

...

Nowy rok. A raczej roczek. Bo młodziutki. Mały. Głupi jeszcze. Siedzi taki na szafce w kuchni, a ja zastanawiam się co przyniesie. Podaje mi dni, które tylko przeciekają przez palce. Zaczął się szaro, buro i byle jak.

Przyszła do mnie stara znajoma. Znalazła mnie na ulicy. Krzyczała i cieszyła się, że mnie widzi. Wolałabym już nigdy jej nie spotykać…



niecodzienna-ja 2011-01-13 10:31:59
skomentuj (5)